Zanim użyje słowo przyjaciel, dziesięć razy się nad tym zastanowię.
W pracy wszyscy się dziwią dlaczego mówię kolega, znajomy. Za każdym razem tłumacze im, że na miano przyjaciel trzeba sobie zapracować.
Tak też było z moimi bliźniaczkami.
Poznaliśmy się jak miałam 8-9 lat. Mieszkałyśmy na tej samej ulicy (praktycznie) tylko w innych blokach.
Do tej pory wspominany czasy jak mamy wołały nas do domu a my chciałyśmy jeszcze chwilkę zostać i pobawić się razem. Jak chodziłyśmy do pubu, jak przyjeżdżałam do nich nad morze po pracy.
Czasy podstawówki skończyły się i poszłyśmy do rożnych szkół średnich. Ja wybrałam liceum, dziewczyny technikum. Ale nadal zostałyśmy w tym samym mieście. Po szkole średniej nasze ścieżki na uczelniach się rownież rozeszły. Ja poszłam na Politechnikę, dziewczyny wybrały uniwerek. Ale nasza przyjaźń trwała nadal. Nadal do siebie dzwoniłyśmy, widywaliśmy się.
Po studiach ja wyjechałam szukać lepszego (?!) życia a One zostały w naszym miasteczku.
To dzięki Nim, a może przez Nie poznałam swoją pierwszą wielką miłość z która do tej pory jesteśmy przyjaciółmi.
To One pisały do mnie od rana czy mój synek już jest z nami, i to One zaraz po mojej mamie odebrały telefon z radosną nowiną.
To One w ciągu kilku minut załatwiły lawetę jak zespół się nam samochód i utknęliśmy w Niemczech. Bez żadnego zastanowienia dzwoniły do mnie nie patrzyły na koszty. To One zawsze są obok.
W czerwcu los płatał mi figle i paszport mojego synka miał nie przyjść na czas. Tak bardzo chciałam być na weselu jednej z sióstr. Dotarłam do domu dzień przed ;) stanęłam na głowie żeby załatwić ten cholerny paszport i udało się.
Ja jako pierwsza zostałam mamą, jedna z sióstr jako pierwsza stanęła na ślubnym kobiercu, za to druga siostrzyczka na tym weselu już pod swoim serduszkiem nosiła mała Elizę którą poznamy w lutym.
One nigdy się nie pytały ile zarabiam. Za to zawsze pytały czy tęsknie... Trudne pytanie zwłaszcza, że rodzinę i przyjaciół widzi się dwa razy do roku.
Za każdym razem jak jestem w Polsce widzimy się, wspominamy, śmiejemy się. Do tej pory potrafimy rozmawiać o wszystkim i o niczym. Potrafimy się razem śmiać, nie ukrywany przed sobą łez i własnych problemów. Do tej pory potrafimy do siebie napisać późno wieczorem bo mamy nowinę do przekazania, albo doła i chcemy pogadać.
Za każdym razem gdy się z nimi żegnam jest mi strasznie cieżko. Wiem że czekają na wiadomość czy dojechaliśmy, także wiem że odliczają dni do mojego przyjazdu.
Zawsze marzyłam o siostrze, a mam dwóch braci. Nie żałuje, bo los był tak łaskawy że poznałam Je. Są dla mnie jak siostry, potrafią ze mną milczeć, śmiać się, płakać, przytulić, powiedzieć żebym się ocknęła. Zawsze są gdy je potrzebuje.
Różnica wieku między nami jest rok, między naszymi pociechami będzie tak samo. Wierzymy że znajdą taką przyjaźń jak My. My razem jesteśmy nie do pokonania ;)
Madziu i Małgosiu, chciałabym Wan bardzo podziękować za to że jesteście zawsze tam gdzie trzeba, za to że nigdy mnie nie zawiodłyście, za to że jesteście Sobą. Nie mogłabym wymarzyć sobie lepszych przyjaciółek niż Wy ;)
Dziękuje Wam <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz