wtorek, 9 grudnia 2014

Muffinki na zimne wieczorki :)

Wczoraj miałam bardzo produktywny dzień.

Najpierw posprzątałam cały dom z Filipem na ręku (!!!), bo oczywiście mój królewicz bardzo się boi odkurzacza?! Czy Wasze dzieci też się boją odkurzaczy czy suszarek?

Następnie zrobiłam kapuśniaczki i na zakończenie dnia przepyszne muffinki.

Tutaj Wam podaje szybki przepis na super smaczne muffinki od mojej koleżanki :

2 szklanki mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia 
3/4 szklanki cukru
1/2 kostki margaryny lub masła
Jajko
Szklanka mleka
Margarynę rozpuszczamy i czekamy aż ostygnie. Suche składniki mieszamy i dodajemy resztę. Pieczemy ok 20-25 minut w temp 200c 
Wszystko wymieszać łyżką na gładką masę

Ja zrobiłam jedne z rodzynkami, drugie z budyniem waniliowym nie dodawałam cukru, trzecie z wisienkami.
Wyszły przepyszne i bardzo ładnie odchodzą od foremek 

Bardzo polecam :) dziś już było testowanie :)

piątek, 5 grudnia 2014

Przyjaźń na dobre i na złe ;)

Zanim użyje słowo przyjaciel, dziesięć razy się nad tym zastanowię.

W pracy wszyscy się dziwią dlaczego mówię kolega, znajomy. Za każdym razem tłumacze im, że na miano przyjaciel trzeba sobie zapracować.
Tak też było z moimi bliźniaczkami.

Poznaliśmy się jak miałam 8-9 lat. Mieszkałyśmy na tej samej ulicy (praktycznie) tylko w innych blokach.
Do tej pory wspominany czasy jak mamy wołały nas do domu a my chciałyśmy jeszcze chwilkę zostać i pobawić się razem. Jak chodziłyśmy do pubu, jak przyjeżdżałam do nich nad morze po pracy.

Czasy podstawówki skończyły się i poszłyśmy do rożnych szkół średnich. Ja wybrałam liceum, dziewczyny technikum. Ale nadal zostałyśmy w tym samym mieście. Po szkole średniej nasze ścieżki na uczelniach się rownież rozeszły. Ja poszłam na Politechnikę, dziewczyny wybrały uniwerek. Ale nasza przyjaźń trwała nadal. Nadal do siebie dzwoniłyśmy, widywaliśmy się.

Po studiach ja wyjechałam szukać lepszego (?!) życia a One zostały w naszym miasteczku.
To dzięki Nim, a może przez Nie poznałam swoją pierwszą wielką miłość z która do tej pory jesteśmy przyjaciółmi. 
To One pisały do mnie od rana czy mój synek już jest z nami, i to One zaraz po mojej mamie odebrały telefon z radosną nowiną.
To One w ciągu kilku minut załatwiły lawetę jak zespół się nam samochód i utknęliśmy w Niemczech. Bez żadnego zastanowienia dzwoniły do mnie nie patrzyły na koszty. To One zawsze są obok.

W czerwcu los płatał mi figle i paszport mojego synka miał nie przyjść na czas. Tak bardzo chciałam być na weselu jednej z sióstr. Dotarłam do domu dzień przed ;) stanęłam na głowie żeby załatwić ten cholerny paszport i udało się.
Ja jako pierwsza zostałam mamą, jedna z sióstr jako pierwsza stanęła na ślubnym kobiercu, za to druga siostrzyczka na tym weselu już pod swoim serduszkiem nosiła mała Elizę którą poznamy w lutym.

One nigdy się nie pytały ile zarabiam. Za to zawsze pytały czy tęsknie... Trudne pytanie zwłaszcza, że rodzinę i przyjaciół widzi się dwa razy do roku.
Za każdym razem jak jestem w Polsce widzimy się, wspominamy, śmiejemy się. Do tej pory potrafimy rozmawiać o wszystkim i o niczym. Potrafimy się razem śmiać, nie ukrywany przed sobą łez i własnych problemów. Do tej pory potrafimy do siebie napisać późno wieczorem bo mamy nowinę do przekazania, albo doła i chcemy pogadać.

Za każdym razem gdy się z nimi żegnam jest mi strasznie cieżko. Wiem że czekają na wiadomość czy dojechaliśmy, także wiem że odliczają dni do mojego przyjazdu. 

Zawsze marzyłam o siostrze, a mam dwóch braci. Nie żałuje, bo los był tak łaskawy że poznałam Je. Są dla mnie jak siostry, potrafią ze mną milczeć, śmiać się, płakać, przytulić, powiedzieć żebym się ocknęła. Zawsze są gdy je potrzebuje.
Różnica wieku między nami jest rok, między naszymi pociechami będzie tak samo. Wierzymy że znajdą taką przyjaźń jak My. My razem jesteśmy nie do pokonania ;)

Madziu i Małgosiu, chciałabym Wan bardzo podziękować za to że jesteście zawsze tam gdzie trzeba, za to że nigdy mnie nie zawiodłyście, za to że jesteście Sobą. Nie mogłabym wymarzyć sobie lepszych przyjaciółek niż Wy ;) 
Dziękuje Wam <3



<a href='http://swiat-obrazkow.pl/obrazek-prawdziwy_przyjaciel_jest_jak_aniol_stroz-1-12221-288.html' title='Prawdziwy przyjaciel jest jak anioł stróż'><img src='http://swiat-obrazkow.pl/obrazy/1/288/prawdziwy_przyjaciel_jest_jak_aniol_stroz.jpg' alt='Prawdziwy przyjaciel jest jak anioł stróż'/></a>


niedziela, 9 listopada 2014

Chwila refleksji nad wszystkim...

Czasami przychodzi taka chwila, moment w życiu i człowiek zatrzymuje się. 
Patrzy wtedy na to co się już wydarzyło w jego życiu i myśli czy wszystko to było dobre, a może jednak popełnił dużo błędów, złych decyzji.

Wczoraj wieczorem do grona Aniołków dołączył mały Antoś. Serce pęka jak się czyta takie wiadomości.
Nie znałam ich osobiście, znałam ich z ich stronki, z tego jak walczyli do samego końca.
Większość z nas tu jest rodzicami. Zapewne każdy pomyślał co by zrobił gdyby to on znalazł się w takiej sytuacji. 
No właśnie, co byśmy zrobili. Jeżeli śmierć obcego nam dzieciątka wywołuje takie emocje...
Mam bratanka który tez ma na imię Antoś. Czytając o Antku zawsze dziękowałam Bogu że mój synek jest zdrowy i bratanek rownież. 
Na każdej mszy modliłam sie o wszystkie dzieci, te zdrowe i te chore. Im też należy sie szansa na dobre życie. 
Te małe kurczaczki nikomu nie zawiniły, nie miały nawet szansy pokroić i poznać swoich kochanych rodziców, dziadków, rodzeństwo... Nie miały okazji poznać tego świata który wbrew wszystkiemu wojnom, wszelkim chorobom, biedzie itp jest piękny.
Antosiu zjednałeś ze sobą bardzo wielu ludzi, pokazałeś im jak się kocha bliźniego. Nie zaprzepaśćmy tego co już osiągnęliśmy. 
Bądźmy dla siebie mili, pomocni, życzliwi. To nic nas nie kosztuje a komuś może sprawić radość i uśmiech pojawi się na buzi.
Antosiu wierze że jesteś w lepszym świecie, bez bólu, łez. W świecie gdzie jest tylko miłość i przyjaźń...
Czuwaj nad nami wszystkimi... [*][*][*]

czwartek, 6 listopada 2014

Jestem tu nowa ;)

Hej ;)

Już od jakiegoś czasu myślałam nad założeniem bloga, za każdym razem mówiłam sobie że to chyba nie dla mnie. Ale.... Próbujemy :)

Jestem Ania ;) mam kochanego synka Filipka który dziś właśnie kończy 32 tygodnie. 

Od 8 lat mieszkam w UK i pracuje w hotelu na recepcji. Szczerze lubię swoja pracę, bardzo lubię kontakt z ludźmi ;)
Zostało mi 3 miesiące do powrotu do pracy i jeszcze nie wiem jak to wszystko będzie. 
To na początek było by na tyle ;) nie mogę zdradzić za dużo, zostawię coś na poźniej. 
Pozdrawiamy z Filipkiem ;)